Re: Gazu łupkowy w Polsce, i Ropa w Brazylii, Prz
Czy mowisz o tych glebokich zlozach na dnie oceanu? No to ida ostro i niebezpiecznie, mialo im zajac 15 lat do pierwszej ropy.....
Paliwa na polskich stacjach najtańsze w Unii Europejskiej
Benzyna i ropa na polskich stacjach benzynowych jest najtańsza w Unii Europejskiej. Za nami na cenowej liście są jedynie: Ukraina, Białoruś, Rosja i Kazachstan.
Z łupków popłynie także ropa?
W Polsce znajdują się skały łupkowe, z których można wydobywać ropę. Tak wynika z raportu Państwowego Instytutu Geologicznego, do którego dotarł "Dziennik Gazeta Prawna".
Podrożały paliwa, w przyszłym tygodniu ceny mogą spaść
Średnio o 5 groszy wzrosły w tym tygodniu ceny paliw na stacjach. Co ciekawe, w przyszłym mogą nieco spaść - informuje reporter RMF FM Krzysztof Berenda. Okazało się, że ropa tanieje na giełdach szybciej niż drożeje dolar.
Możliwy wzrost na GPW
Wczorajszy wieczór i czwartkowy poranek nie przynoszą zasadniczych zmian w obrazie rynków finansowych. Dzięki poprawie nastrojów na Wall Street, możliwe jest niewielkie odbicie w Europie, w tym na GPW.
W ostatnich dniach - mimo skandalu wokół byłego już szefa MFW - rynkom brakuje nowych, silnych impulsów, które mogłyby zaważyć na kontynuacji korekty spadkowej, lub powrocie do wzrostów cen akcji (i surowców). Można było mieć nadzieję, że publikacja minutes po posiedzeniu Fed nada rynkom niezbędnej dynamiki, ale na razie nic na to nie wskazuje. S&P zyskał wprawdzie 0,9 proc., ale nie zmienia to wiele. Indeks szerokiego rynku musiałby wybić się powyżej 1350 pkt (brakuje mu 10 pkt), by perspektywa powrotu do hossy wyglądała bardziej przekonująco.
Z protokołu wynika, że Fed skłania się ku podwyżkom stóp przed sprzedażą aktywów zakupionych w ramach programów ilościowego luzowania polityki pieniężnej, ale wzrost inflacji uważa za przejściowy. Zwłaszcza ten ostatni aspekt może sprzyjać dalszej hossie na rynkach surowców (ropa zresztą podrożała po tej deklaracji, a w ślad za nią akcje spółek wydobywczych), ponieważ Fed zdaje się nie dostrzegać, że przejściowy stan utrzymuje się już od dłuższego czasu, a ryzyko peak oil jest coraz bliższe realizacji.W Azji nastroje mieliśmy mieszane, ale przeważało nastawienie pesymistyczne, zwłaszcza w Korei, gdzie Kospi zanurkował o 1,9 proc.(mimo początkowych zwyżek), notując zamknięcie najniższe od ponad miesiąca. Nikkei stracił 0,4 proc., po tym jak japońska gospodarka zanotowała spadek PKB o 3,7 proc. r/r, a oczekiwano wyniku na poziomie 2 proc. Oczywiście jest to wpływ trzęsienia ziemi, ale nie zmienia to faktu, że i bez niego gospodarka japońska byłaby bliska ponownego wejścia w recesję. Teraz jest po prostu jeszcze gorzej. Indeks giełdy w Szanghaju spadał o 0,5 proc. na pół godziny przed zamknięciem, a w Hong Kongu rósł o 0,2 proc. Indeks giełdy w Singapurze rósł w tym czasie o 0,9 proc., po tym jak rząd podniósł prognozę wzrostu na ten rok do 5-7 proc. (4-6 proc. wcześniej), zaś indeks giełdy australijskiej zyskał 1,3 proc.
W Europie nastroje mogą być umiarkowanie pozytywne po wczorajszej zwyżce Wall Street, ale do poważniejszych ruchów potrzebne będą silniejsze impulsy. Niewielką nadzieję na takowe daje zestaw publikowanych dziś danych - sprzedaż detaliczna w Wielkiej Brytanii (10:30), wnioski o zasiłki dla bezrobotnych w USA (14:30) czy indeks Fed Filadelfia, sprzedaż domów na rynku wtórnym i indeks wskaźników wyprzedzających (16:00).
WIG20 ma również szansę na wzrost na otwarciu, głównie dzięki słabemu fixingowi kończącemu handel wczoraj. W szerszej perspektywie indeks jest uwięziony pomiędzy 2800-2850 już od tygodnia. Wybicie może nadać kierunek dalszym ruchom, ale niekoniecznie musi do niego dojść akurat dziś.
źródło: Możliwy wzrost na GPW
ROMAN SLEDZIEJOWSKI | PROGNOZA 15 KWIECIEŃ 2011
Początek sezonu wyników na Wall Street nie rozpoczął się najlepiej dla inwestorów amerykańskich.
Tradycyjnie, pierwszą dużą spółką, która ogłosiła swój wynik, był największy na świecie producent aluminium – Alcoa Inc. Przez większość poniedziałkowej sesji dominowali sprzedający.
Byki w oczekiwaniu na pierwsze wyniki (według analityków oczekiwania są zbyt wygórowane, biorąc pod uwagę powolność w odrodzeniu globalnej gospodarki) starały się wyciągnąć indeksy nad kreskę, natomiast próby kończyły się niepowodzeniem. Ostatecznie jedynie indeksowi Dow Jones udało się zakończyć burzliwą sesję na minimalnym plusie.
Wyniki Alcoa niestety rozczarowały inwestorów. W I kwartale zysk netto spółki wyniósł $0.29 na akcję, co okazało się powyżej oczekiwanym $0.28. Natomiast gorsze od prognoz okazały się przychody. Wzrosły one w ubiegłym kwartale do $5.96 mld. i były zdecydowanie poniżej oczekiwań na poziomie $6.10 mld. Akcje w obrocie posesyjnym spadły o ponad 4 proc. do $17 w reakcji na tę informację.
Wtorkowa sesja przyniosła zdecydowane pogorszenie nastrojów, a w rezultacie wyprzedaż na amerykańskim rynku akcyjnym. Amerykańscy inwestorzy, nieusatysfakcjonowani wynikami Alcoa oraz w reakcji na kolejne złe wieści z Japonii, chętnie pozbywali się akcji podczas całej sesji. Indeksy uległy ponad 1 proc. przecenie w ślad za spadkami w Azji w związku z informacją, że stopień zagrożenia nuklearnego w elektrowni atomowej w Fukushimie został podniesiony z piątego na siódmy (najwyższy) poziom. Opublikowany we wtorek poziom deficytu handlowego USA, choć mniejszy niż w ubiegłym miesiącu, to jednak nie zdołał zachwycić inwestorów. W lutym deficyt wyniósł -$45.8 mld. (oczekiwano -$44.0 mld.). Warte uwadze były podczas sesji zawirowania na rynku surowców. Pomimo dalszego osłabienia się dolara, surowce, takie jak: złoto, srebro, miedź oraz ropa, uległy przecenie. Cena ropy (baryłki WTI Crude) spadła o blisko 3 proc. do $106 reagując na raport banku inwestycyjnego Goldman Sachs, który zalecił w nim sprzedaż ropy, gdyż według banku, hossa na rynku surowców dobiega końca. Ostatecznie Dow Jones zakończył wtorkową sesję spadkiem 1.3 proc., S&P500 0.9 proc., a Nasdaq 0.65 proc.
Pierwsza informacja dnia jaka została ogłoszona przed dzwonkiem na Wall Street w środę, to wynik pierwszego raportującego w tym tygodniu banku – JP Morgan Chase & Co. (JPM) Wyniki nie zawiodły. JPM wypracował w I kwartale br. zysk netto na akcję na poziomie $1.28 (wzrost o 67 proc. w porównaniu do I kwartału 2010r.). Był on lepszy od oczekiwań analityków, którzy spodziewali się poziomu $1.16. Przychody w I kwartale wyniosły $25.22 mld. wobec prognoz analityków $25.11 mld. Sesja w reakcji na wyniki JPM rozpoczęła się od wzrostów, choć nastroje się pogarszały z godziny na godzinę. Akcje JP Morgan zaczęły tracić podczas sesji, gdyż inwestorzy dopatrzyli się pogorszenia się wyników niektórych segmentów biznesowych banku. W środę inwestorzy poznali również dane o sprzedaży detalicznej w USA w marcu. Sprzedaż wzrosła o 0.4 proc. miesiąc do miesiąca (oczekiwano wzrostu 0.5 proc.) i była zdecydowanie niższa od 1.1 proc. wzrostu odnotowanego w lutym.
W drugiej połowie dnia uwaga inwestorów skupiona była na ogłoszonej przez FED „Beżowej Księdze” (informacja o kondycji gospodarczej USA). Według najnowszego raportu gospodarka amerykańska dalej rozwija się, a główne czynniki wzrostu to produkcja i konsumpcja.
W czwartek sesja na nowojorskiej giełdzie przebiegała w gorszych nastrojach. Indeksy rozpoczęły dzień poniżej poziomu otwarcia i tak się utrzymywały przez cały dzień, aż godzinę przed zamknięciem nastąpił zwrot. Głównym powodem porannej wyprzedaży były rozczarowujące dane z rynku pracy. Liczba wniosków o zasiłek dla bezrobotnych wyniosła 412 tys. (pierwszy odczyt powyżej 400 tys. od marca) i tym samym wzrosła względem poprzedniego tygodnia o 27 tys. Analitycy oczekiwali 380 tys. Niedźwiedzie nastroje wspierane były również przez doniesienia z Europy, gdzie po raz kolejny doszło do dużego wzrostu rentowności greckich i portugalskich obligacji w obawie o ewentualną restrukturyzację zadłużenia tych krajów w najbliższej przyszłości. W ciągu sesji największe spadki zaliczyły akcje banków z Goldman Sachs na czele.
Akcje prestiżowego banku inwestycyjnego staniały o 2.5 proc. w reakcji na słowa Senatora Carl Levin, który zarzucił bankowi wprowadzanie klientów i kongres w błąd w sprawie transakcji instrumentami finansowymi powiązanymi z rynkiem nieruchomości i wezwał do wszczęcia w tej sprawie śledztwa.
Po nerwowej sesji, która zakończyła się ostatecznie negatywnie jedynie dla indeksu Nasdaq, swój wynik kwartalny przedstawił Google Inc. Zysk netto na akcję za I kwartał wyniósł $8.08 i okazał się zdecydowanie poniżej prognoz na poziomie $8.11. Z kolei przychody były lepsze od oczekiwań i wyniosły $6.54 mld. (spodziewano się $6.32 mld.). W handlu posesyjnym walory Google potaniały o 4.4 proc. do $550/ akcję.
Tematem dnia podczas ostatniej sesji tygodnia był słabszy od oczekiwań wynik Google Inc. oraz ogłoszony przed dzwonkiem wynik kwartalny Bank of America. Bank w I kwartale zarobił $0.17/ na akcję co było poniżej $0.26 prognozowanych przez analityków. Przychody wyniosły $26.9 mld. i były nieznacznie powyżej oczekiwaniom na poziomie $26.7 mld. Akcje BofA spadły podczas sesji o 1.1 proc. W ciągu sesji wyprzedaży uległy akcje Google inc. Spadły one o blisko 7 proc. po tym jak czwartkowe dane zawiodły inwestorów. Nastroje na Wall Street wywołane słabszymi wynikami kluczowych spółek poprawiły się po publikacji lepszych od oczekiwań danych makro z amerykańskiej gospodarki. Produkcja przemysłowa wzrosła w marcu o 0.8 proc. (oczekiwano wzrostu 0.6 proc.). Wskaźnik Inflacji (CPI) wyniósl 0.5 proc. i był zgodny z oczekiwaniami. Z kolei wskaźnik aktywności gospodarczej w regionie Nowego Jorku osiągnął 21.70 pkt. (oczekiwano 15 pkt.), a nastrojów konsumentów wyniósł 69.6pkt. i był lepszy od prognoz o 0.6 pkt.
Dobre informacje z gospodarki pozwoliły bykom utrzymać przewagę do końca sesji. Dow Jones wzrósł o 0.46 proc. S&P500 o 0.39 proc. a Nasdaq o 0.16 proc
źródło: ROMAN SLEDZIEJOWSKI | PROGNOZA 15 KWIECIEŃ 2011
W przyszłym tygodniu znów ma być drożej na stacjach benzynowych
Przyszły tydzień przyniesie kolejne podwyżki cen paliw na polskich stacjach benzynowych - oceniają analitycy biura Reflex i e-petrol.pl. Ropa naftowa na światowych rynkach jest już bardzo droga, ale z powodu np. sytuacji w Libii może kosztować jeszcze więcej.
Ropa tanieje trzeci dzień z rzędu
Na giełdzie w Nowym Jorku ropa potaniała do 104 dolarów, a w Londynie do 112. To dlatego, że zwiększenie wydobycia zapowiedziały Arabia Saudyjska i Emiraty Arabskie. Nie miały wyjścia, bo w Libii nasila się ofensywa Muamara Kaddafiego, który chce odzyskać część kraju z rąk rebeliantów.
Na rynkach znów waży ropa
Otwarcie nowego tygodnia handlu na globalnych rynkach akcji nie natchnęło inwestorów optymizmem, bo dziś w regionie Azji i Pacyfiku ceny walorów spółek obniżyły się o ponad 1%, idąc w dół po raz pierwszy od trzech dni. Potem nastroje na parkietach uległy jednak poprawie. O godz. 9:00 paneuropejski indeks STOXX Europe 600 rozpoczął sesję na jedynie 0,04 minusie, a w tym samym czasie kontrakty terminowe na amerykański S&P500 zniżkowały nieznacznie, bo o 0,28%. Na GPW indeks WIG20 zaczął poniedziałek od 0,08% ruchu w górę (do 2785,23 pkt), co oczywiście wcale nie oznacza, że droga do jego ataku na najwyższy od czerwca 2008 r. poziom 2809 pkt została całkowicie otwarta.
W centrum uwagi inwestorów znów znajdują się wydarzenia na rynku czarnego złota. Wartość notowanych w Stanach Zjednoczonych kwietniowych kontraktów terminowych na lekką słodką ropę, która w zeszłym tygodniu wzrosła o 6,68%, dziś o godz. 9:00 zwyżkowała o kolejne 1,61% do 106,10 USD/bar., po drodze sięgając maksymalnie poziomu 106,45 USD/bar., najwyższego od września 2008 r. Sytuacja w krajach arabskich, w tym oczywiście głównie w Libii, jest cały czas bardzo napięta, a uczestnicy rynków obawiają się, że wysokie ceny ropy zaszkodzą gospodarce, przełożą się na gorsze wyniki spółek i podbijając inflację doprowadzą do kolejnych podwyżek stóp procentowych – tym bardziej, że na ten tydzień zaplanowane są posiedzenia kilku azjatyckich banków centralnych.
Poniedziałkowe kalendarium makroekonomiczne jest bardzo ubogie. Jedynie o godz. 10:30 przedstawiony zostanie indeks Sentix za Eurolandu za marzec, a o 21:00 napłyną dane z USA o kredycie konsumenckim za styczeń. Jeżeli chodzi o doniesienia z Polski, to dziś o godz. 9:00 Narodowy Bank Polski przedstawił marcowy Raport o inflacji, którego główne tezy zostały już jednak zawarte w komunikacie po zeszłotygodniowym posiedzeniu RPP.
źródło: Na rynkach znów waży ropa
Ropa nie chce tanieć
W środę w USA byki usiłowały przez całą sesję doprowadzić do odbicia po wtorkowej przecenie. Oczywiste jest, że „byczy” duch, czyli kupowanie na spadkach, jeszcze wśród inwestorów nie zginął. Trudno oczekiwać, żeby nie było takich prób po większych przecenach. Jednak dalsze spadki indeksu w Arabii Saudyjskiej (po wtorkowym spadku o 6,8 proc. dalsze 3,9 proc.) i wzrost ceny ropy kazały zachować ostrożność. Nie miało to nic wspólnego z danymi makro i wypowiedziami Fed.
Dane z rynku pracy w USA były zróżnicowane. Raport Challengera o planowanych zwolnieniach w lutym był gorszy niż w styczniu (50,7 vs 38,5 tys. zwolnień). Tym raportem jednak nikt się nie przejmuje. Raport ADP o zmianie zatrudnienia w sektorze prywatnym był jednak całkiem niezły. Oczekiwano, że przybędzie 175 tys. miejsc pracy, a podobno przybyło 217 tys. Nie zauważyłem jednak reakcji rynków po tej publikacji. Może jedynie nieco i na chwilę umocnił się dolar.
Ben Bernanke, szef Fed przedstawił przed Komisją ds. Usług Finansowych Izby Reprezentantów USA półroczny raport nt. polityki monetarnej. Tekst był taki sam jak ten wygłoszony wczoraj w Senacie, ale oczywiście pytania nieco inne. Przypierany do muru szef Fed powiedział, że nie wyklucza kolejnego pakietu mającego na celu zakup obligacji, jeśli pojawiłaby się groźba recesji. Nie ulega wątpliwości, że tą wypowiedzią pomógł bykom na rynku akcji i zaszkodził dolarowi. Właściwie poparł też cięcia budżetowe, przyjęte przez zdominowaną przez Republikanów Izbę Reprezentantów, twierdząc, że jedynie nieznacznie zmniejszy dynamikę wzrostu PKB. Uzupełnieniem tego wystąpienia była Beżowa Księga Fed (raport o stanie gospodarki). Był dość optymistyczny. Aktywność gospodarki rośnie. Presja płacowa praktycznie nie istnieje. Niektóre firmy zaczęły jednak podnosić ceny, co może nieco zwiększyć inflację (w końcu przecież o to Fed się bardzo stara).
Rynkowi akcji szkodziło to, co wymieniłem na początku (geopolityka i ropa), ale pomagały właśnie dane z rynku pracy, wypowiedzi szefa Fed oraz podniesienie przez JP Morgan rekomendacji dla całego sektora producentów półprzewodników. Dlatego najlepiej zachowywał się NASDAQ. Szeroki rynek reprezentowany przez S&P 500 przez długi czas nie mógł się zdecydować. Dwa ataki byków niedźwiedzie odparły i dwa razy indeks testował poziom wtorkowego zamknięcia.
Wydawało się, że ostatnie słowo będzie należało jednak do byków. Po publikacji Beżowej Księgi i po zamknięciu sesji na rynku ropy (potem kontynuowany był handel elektroniczny) byki poprowadziły indeksy na północ. Sukcesu jednak nie odniosły. Sesja zakończyła się jedynie kosmetycznym wzrostem indeksów. To wcale nie znaczy, że gracze już przywykli do wzrostu cen ropy i nic ich nie jest w stanie wystraszyć. Z pewnością uspokojenie sytuacji na świecie doprowadziłoby do euforii, ale każde poważne zaostrzenie znowu odda rynek w ręce niedźwiedzi. Na razie po prostu trwa korekta w formie zygzaka a-b-c.
Na GPW początek środowej sesji był bardziej niż oczywisty – indeksy spadały. Spadki indeksów w USA i kolejne spadki indeksów w Europie nie dawały szansy naszym bykom. Spadki były jednak niezbyt duże – WIG20 nie tracił więcej niż jeden procent. Przed południem, kiedy nastroje w Europie zaczęły się (bardzo delikatnie) poprawiać byki szybko zredukowały skalę zniżki. Przed pobudką w USA niewiele już z nich zostało.
Wszystko to wyglądało na polowanie na odbicie w USA i brak wiary w przedłużenie korekty. Przed długi czas niewiele z tego jednak wynikło, bo indeksy w Europie uparcie spadały, a indeks w Arabii Saudyjskiej notował blisko czteroprocentowe straty. U nas podaż zachowywała kamienny spokój. Owszem, WIG20 nieco się osunął, ale przed rozpoczęciem sesji w USA znowu wrócił do poziomu poprzedniej stabilizacji tuż pod poziomem wtorkowego zamknięcia. Potem było jeszcze lepiej i zakończyliśmy dzień wzrostem o 0,6 proc. Obrót podczas wczorajszej sesji był niewielki, z czego wynika, że obie strony wstrzymują się z decyzjami.
Ani byki ani niedźwiedzie nie są pewne, czy rzeczywiście w USA spadki to tylko korekta. Trudno im się dziwić. Wiemy, że jakieś wyjaśnienie sytuacji w Libii (mimo, że to nie ona jest najważniejsza) natychmiast gwałtownie obniży cenę ropy, podniesie indeksy i umocni złotego. Gwałtowne zaostrzenie sytuacji (szczególnie w Arabii Saudyjskiej) natychmiast da przeciwny efekt.
źródło: Ropa nie chce tanieć